Włochy Apulia dzień 3

Włochy Apulia

Dzień trzeci – 25 czerwic 2024, wtorek

Dziś dzień na robienie nic. Stwierdziliśmy, że jeden dzień przeznaczymy na odpoczynek oraz na zapoznanie się z najbliższym terenem.

Ponieważ nadal nie mamy auta którym moglibyśmy zobaczyć coś odleglejszego skupiliśmy się na najbliższej okolicy a konkretnie od plaży. Ponieważ wczoraj zwiedziliśmy pierwszą dziś kolej na drugą.

Kolejna plaża położona była dalej o jakieś sto metrów, ale daliśmy radę. Pierwsze wrażenia: szeroka piaszczysta plaża, łagodne zejście do wody, mało ludzi zostajemy.

Choć w wodzie było przyjemnie koło południa zrobiło się tak gorąco, że nawet na wodzie nie dało się wytrzymać szybka decyzja wracamy do domu na przekąskę i przeczekanie upału.

W domu czekała na nas niespodzianka, dostaliśmy od gospodyń koszyk przepysznych owoców, słodkich i pachnących. Pycha. Przepyszna kawa dopełniła całości.

Po południu przyszła kolej na miejsce numer trzy. Niestety nawet do niej nie doszliśmy. Plaża nr dwa tak przypadła nam do gustu, że pokonanie dodatkowych trzystu metrów spowodowało, że trzeciej plaży nawet nie chciało nam się zobaczyć.

Prawie cały czas byliśmy sami delektując się przepięknym widokiem oraz chłodną bryzą od morza. Sporadycznie pojawiały się grupki dzieci ale tylko po to aby się schłodzić i zaraz pędziły z powrotem. Miały dostęp do kąpieli przez cały czas więc nie traciły czasu na siedzenie nad brzegiem.

Ponieważ długie siedzenie w jednym miejscu powoduje przypływ głupich myśli postanowiłem zrobić mały rekonesans wybrzeża. To co zobaczyłem przypomniało mi dlaczego tak kocham podróże.

Roztaczający się widok na Adriatyk skąpany w słońcu, błyszczące iskierki na grzywach fal i szum rozbijającej się skały morskiej siły zapisał się grubą kreską w notatniku Piękne Miejsca. Najbardziej w takich miejscach porusza mnie to, że nie trzeba ich porównywać z innymi. Ich piękno broni się samo i poszerza horyzont poznawczy każdego…

Chyba coś mi się od tych widoków przestawia.

Zostaliśmy tam do wieczora oddając się nastrojowi błogiego lenistwa i urlopowej beztroski. Bezruch przerywało tylko wchodzenie do wody aby schłodzić ciało w morzu lub spacer do poznanego wcześniej food trucka.

Nic tak nie wyostrza apetytu jak pobyt nad wodą. Porcja dojrzałych owoców i pyszna aromatyczna kawa dopełniają szczęścia. Dzień kończymy przed domem wygrzewając się w zachodzącym słońcu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *