Maroko 26 styczeń

Maroko

Dzień czwarty -26 styczeń, Niedziela

 

Dziś dzień wolności. Od dziś jesteśmy posiadaczami pojazdu. Pomimo, że komunikacja w Maroku stoi na bardzo dobrym poziomie nie daje jednak takiej swobody podróżowania jaką daje samochód.

Ponieważ nie mam szczęścia do wynajmu samochodów sam proces budził we mnie niepokój. Niestety tak było i tym razem. Rezerwacji oraz opłaty za dodatkowe ubezpieczenie dokonałem w jednej firmie, przekonany byłem, że wszystkie problemy mam z  głowy. Znów błąd. Okazało się, iż firma wypożyczająca nam samochód ma złe relacje z wypożyczalnią i nie „respektują ich” ubezpieczeń. 120 euro poszło się … Jedyny plus tej sytuacji to kwota kaucji jedyne 150 euro.

Po godzinie już mi przeszło i dalej szło jak po sznurku. Ruch na drodze z Marrakeszu do Warzazatu nie był duży, ale na krętej drodze wyprzedzanie samochodem o mocy 60 kM nie jest proste. Szczególnie jeżeli na drodze pojawi się TIR z ciężkim ładunkiem. Po kilkudziesięciu minutach jazdy z prędkością 20 km/h postanowiłem wyprzedzić zawalidrogę. Ponieważ nie byłem jedynym pojazdem w kolejce nie miałem dokładnego przeglądu sytuacji. O popełnionym błędzie dowiedziałem się w momencie wyjechania na lewy pas, tam zobaczyłem kilka radiowozów łapiących niegrzecznych kierowców. Po kilkunastu minutach tłumaczeń zostałem zwolniony za jedyne 100 dirhamów czyli odpowiednik 10 euro.

Pomimo tak małej kary do końca już jechałem ostrożnie i zgodnie z przepisami. Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że kierowca TIRa i panowie policjanci byli w  zmowie.

Po drodze cieszyliśmy oczy pięknymi widokami, a czasami nawet stawaliśmy na chwilką żeby zachować obraz na dłużej. Co ciekawe widoki zmieniały się prawie po każdym zakręcie. Piękna i czyste niebo potęgowało siłę doznań, a różny kąt padania światła wydobywał ze skał najróżniejsze kolory i odcienie.

Punktem programu w drodze do Warzazatu był Ajt Bin Haddu Ksar zbudowany jakieś dwieście lat temu przez Francuzów w czasie gdy okupowali Maroko. Forteca to zasłynęła głównie ze względu na kręcone tam filmy. Do najsłynniejszych należą „Gladiator”, „Gra o Tron” czy „Indiana Jones”.

Cały ksar zbudowany jest z charakterystycznej czerwonej gliny, i co ciekawe cały czas zamieszkany. Tak dla sprecyzowanie to tylko część kompleksu jest zamieszkana przez osoby które żyją z handlu pamiątkami.

Po kilku godzinach oraz smacznym tajinie ruszyliśmy w dalszą podróż. Do Warzazatu pozostało raptem trzydzieści kilometrów więc nie spieszyliśmy się i wykorzystaliśmy czas na podziwianie widoków.

Wjeżdżając do Warzazatu nie sposób nie zauważyć wytwórni filmowych których początki sięgają początków lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Niestety przyjechaliśmy zbyt późna aby je zobaczyć. Plan zwiedzania nie przewidywał odwiedzin wytwórni filmowych więc była mała szansa na ich zobaczenie.

Warzazat miał gościć nas tylko przez dwie noce, a w okolicy znajduje się ogrom ciekawych miejsc wartych zobaczenia, dlatego postanowiliśmy zweryfikować plany na następny dzień.

Wieczorne odkażanie było bardziej niż skromne, zawirusowani poszliśmy spać. Śnił mi się Ósmy Obcy, nie czytając Księgi Snów postanowiłem zadbać o  zdrowie wieczorem :-).

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *