Sapanta, Rumunia – szkolenie ADV – dzień 2

Sapanta Rumunia szkolenie ADV

Dzień drugi – 30 maj 2024, czwartek

Wstałem obolały – wczoraj cały dzień w siodle, dziś wypadałoby się rozruszać. Śniadanie o 9:00 i oczywiście kawa. Dużo kawy.

Kierownik ogłosił wyjazd około 11:00, a ja mam jeszcze opony do zmiany… Pogoda śliczna. Słoneczko, ciepło, ale nie gorąco. Szybko zmieniam „szosy” na „kostki” i jestem gotowy. Jak się okazało nie tylko ja miałem taki plan. Seba też przyjechał na kołach i wymieniał opony. Poszło gładko, ponieważ mieliśmy do dyspozycji sprzęt do wymiany opon.

Z bazy noclegowej dosłownie parę metrów do szutrowych dróg. Zgodnie z poziomem umiejętności zostajemy podzieleni na dwie grupy. Już po chwili zorientowałem się, że szutry, które znałem wcześniej, nie miały nic wspólnego z tymi tutaj. No może tylko nazwę. Rumuńskie szutry to kamieniste drogi, bardziej podobne do torowiska kolejowego lub koryta rzeki. Co za tym idzie, stopień trudności też znacząco wzrósł.

Pierwsze wrażenia super. Zastrzyk adrenaliny. Strach nie do końca opanowany, bardziej poza wszelką kontrolą. Ale nie panikuję, jeszcze nie! Z każdym przejechanym kilometrem zaczynam czuć się coraz pewniej, zaczynam panować nad motocyklem. Jest coraz lepiej.

Niestety po chwili kończy się raj, zaczyna padać. Totalna zagłada: teren gliniasty, górzysty, duże mokre kamienie. Wszystko to powoduje zupełny brak przyczepności i brak kontroli nad motocyklem. Zaczyna się walka o przetrwanie. Na szczęście naszym opiekunem jest Glob. To gwarancja przeżycia, bezpieczeństwa, zdobywania umiejętności i dobrej zabawy.

Pomimo że deszcz nie padał mocno, warunki jazdy były coraz trudniejsze. Drogi rozmiękły i stały się śliskie, a opony zaklejały się lepką gliną którą trudno było usunąć.

Dla odmiany wjechaliśmy do lasu. Korony drzew co prawda zatrzymały część deszczu, ale leżące na ziemi liście zdecydowanie nie ułatwiały jazdy. Na podjazdach traciłem trakcję i na próżno szukałem przyczepności. Pogoda, typowo dla gór, szybko się zmieniła. Przestało padać, wyszło słońce, ale błoto pozostało… Na zadane pytanie o powrót Krzysiek Globo odpowiedział, że nie widzi powodu do powrotu i zacytował „co cię nie zabije to cię wzmocni”. Co było robić… Na koń i w dalszą drogę. Coraz bardziej rozumiem znaczenie tego powiedzenia, to była bardzo dobra szkoła i pomimo trudności oraz strachu, dzięki optymalnemu doborowi trasy byliśmy bezpieczni.

Dzięki temu, że nie zawróciliśmy, bardzo dużo się nauczyłem. Trasy, które wcześniej omijałem szerokim łukiem, stanęły przede mną otworem. Niestety naiwnie myślałem, że najgorsze mam już za sobą. Krzysiek potrafi stopniować napięcie, ale o tym dowiedziałem się następnego dnia.

2 odpowiedzi

  • Przeczytałem wszystkie Twoje historie o podróżach na motocyklu i muszę Ci powiedzieć, że naprawdę mnie inspirują. Czuję silną więź z tym, jak dzielisz się każdą trasą, każdym szczegółem, każdą przygodą. Nie przestawaj pisać, bo wiem, że tak jak ja, jest wielu innych, którzy w Twoich opowieściach znajdują powód do marzeń i planowania kolejnych wypraw. Dziękuję, że dzielisz się swoją pasją – jedź dalej i opowiadaj nam więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *