Pytanie z pozoru błahe. Wystarczy mieć nawigację i po problemie.
Niestety, im bardziej zagłębiałem się w temat, tym więcej pojawiało się pytań.
Czy każda nawigacja będzie miała dokładne mapy wszystkich krajów Ameryki Południowej, łącznie z drogami bocznymi i szutrowymi?
Czy każde urządzenie wytrzyma około 20 000 kilometrów jazdy przez pustynie, góry, Patagonię i strefę równikową?
Czy lepiej oprzeć się na telefonie, czy na dedykowanej nawigacji?
Czy wybrać urządzenie zamknięte, czy oparte na Androidzie?
Proste czy rozbudowane?
W miarę zgłębiania tematu tych „czy” zaczęło przybywać, a wybór zamiast stawać się prostszy, robił się coraz trudniejszy.
Po wielu godzinach porównywania urządzeń, aplikacji i sposobów działania ustaliłem kilka podstawowych kryteriów.
Najważniejsze były dla mnie:
– mapy oparte na OpenStreetMap,
– możliwość pełnej pracy offline,
– łatwe i szybkie wprowadzanie zmian w trasie,
– szybkie przeliczanie trasy po zmianie kierunku,
– możliwość jednoczesnego wyświetlania kilku tracków,
– odporność urządzenia na warunki wyprawowe,
– możliwość korzystania z funkcji online, kiedy dostępny jest internet.
To były główne założenia. W praktyce kryteriów było więcej, ale właśnie od tych zacząłem selekcję.
Do testów aplikacji wybrałem:
1. Kurviger,
2. Locus Map,
3. OsmAnd,
4. DMD2.
Jeżeli chodzi o sprzęt, do finałowego porównania trafiły:
– DMD NOR7E,
– Carpe Iter Caretta,
– telefon.
Nie udało mi się zdobyć żadnego Garmina do bezpośrednich testów, dlatego nie chciałem oceniać go wyłącznie na podstawie danych technicznych i opinii innych użytkowników.
Wybór NOR7E i Caretty nie był przypadkowy. Oba urządzenia mogą współpracować ze sterowaniem z kierownicy BMW, co w moim przypadku ma duże znaczenie. Możliwość obsługi najważniejszych funkcji bez odrywania ręki od kierownicy zdecydowanie ułatwia korzystanie z nawigacji podczas jazdy.
Drugą dużą zaletą obu urządzeń jest Android. Dzięki temu nie jestem zamknięty w jednym systemie nawigacyjnym. Mogę zainstalować kilka aplikacji i korzystać z tej, która w danej sytuacji sprawdzi się najlepiej.
Telefon również zostaje ze mną. I tak musi jechać na wyprawę, więc naturalnie będzie pełnił rolę nawigacji rezerwowej. Po wcześniejszych doświadczeniach nie chciałem jednak opierać całej wyprawy wyłącznie na smartfonie. Dwa telefony straciłem podczas wkładania i wyjmowania ich z uchwytu w rękawiczkach. To wystarczyło, żeby zacząć szukać rozwiązania bardziej odpornego na wyprawową codzienność.
Ostatecznie wybór urządzenia zawęził się do NOR7E i Caretty. Decyzja nie była łatwa, ponieważ oba urządzenia mają bardzo zbliżone możliwości i podobny poziom cenowy.
Finalnie wybrałem DMD NOR7E.
Przeważyło kilka rzeczy: jakość i dostępność informacji technicznych, rozwiązanie mocowania, możliwość integracji z motocyklem oraz niższa masa zestawu.
Co ciekawe, wybór aplikacji okazał się znacznie prostszy.
Wybrałem… wszystkie cztery.
Kurviger, Locus, OsmAnd i DMD2 mają podobne podstawowe zadanie, ale w praktyce różnią się znacznie sposobem planowania trasy, szybkością przeliczania, czytelnością map oraz przydatnością na asfalcie i w terenie.
Zamiast więc szukać jednego programu idealnego do wszystkiego, wolę wykorzystać mocne strony kilku aplikacji i dobierać je do sytuacji.
Bo w wyprawie przez Amerykę Południową najważniejsze nie jest dla mnie posiadanie „najlepszej nawigacji”.
Najważniejsze jest to, żeby mieć kilka niezależnych sposobów na znalezienie właściwej drogi.
Co właściwie testowałem?
Żeby nie wybierać wyłącznie na podstawie tabel z parametrami, zacząłem od kilku urządzeń i aplikacji, które miały szansę spełnić moje wymagania.
DMD NOR7E
NOR7E to urządzenie stworzone z myślą o motocyklach ADV i pracy w trudniejszych warunkach. Duży, jasny ekran, odporna konstrukcja, Android i możliwość współpracy z DMD2 sprawiają, że jest to bardziej wyprawowy komputer pokładowy niż klasyczna nawigacja.
Dla mnie dużym plusem była możliwość integracji ze sterowaniem BMW z kierownicy. W trasie ma to ogromne znaczenie – im mniej trzeba dotykać ekranu podczas jazdy, tym lepiej.
Carpe Iter Caretta
Caretta jest bardzo podobną koncepcją. Również pracuje na Androidzie, pozwala instalować różne aplikacje nawigacyjne i jest przygotowana do pracy na motocyklu.
To urządzenie bardzo poważnie brałem pod uwagę. Parametry są zbliżone do NOR7E, dlatego ostateczna decyzja nie była oczywista. W moim przypadku przeważyły szczegóły: mocowanie, masa zestawu, dostępność informacji oraz sposób integracji z motocyklem.
Telefon
Telefon jest najprostszym rozwiązaniem i wcale nie musi być złym. Ma świetny ekran, szybki procesor, dostęp do wszystkich aplikacji i zawsze jest pod ręką.
Problem zaczyna się wtedy, gdy telefon ma przez wiele godzin pracować na motocyklu w deszczu, kurzu, upale i ciągłych drganiach. Do tego dochodzi obsługa w rękawiczkach i ciągłe wkładanie oraz wyjmowanie z uchwytu. Sam przekonałem się, że może się to skończyć dość kosztownie.
Dlatego telefon zostaje jako bardzo ważna nawigacja zapasowa, ale nie chcę opierać na nim całej wyprawy.
Aplikacje
Tutaj sprawa zrobiła się jeszcze ciekawsza, bo szybko okazało się, że nie istnieje jeden program najlepszy do wszystkiego.
Kurviger
Kurviger bardzo dobrze sprawdza się przy planowaniu tras motocyklowych po asfalcie. Potrafi wyszukiwać bardziej kręte i ciekawsze drogi zamiast prowadzić najprostszą trasą od punktu A do B.
To dobry wybór wtedy, gdy sama droga ma być częścią przyjemności z jazdy.
Locus Map
Locus jest znacznie bardziej rozbudowany. Daje dużą kontrolę nad mapami, trackami i własnymi danymi. Jest bardzo mocny przy pracy z wcześniej przygotowanymi śladami GPX i w miejscach, gdzie zwykła nawigacja drogowa przestaje wystarczać.
Nie jest tak prosty jak typowa nawigacja samochodowa, ale daje w zamian ogromne możliwości.
OsmAnd
OsmAnd opiera się na OpenStreetMap i bardzo dobrze radzi sobie offline. Ma ogromną ilość informacji o drogach, ścieżkach i terenie.
Jest jednym z tych programów, które warto mieć nawet jako zabezpieczenie. Jeśli nie ma internetu, a trzeba sprawdzić boczną drogę, przejazd albo po prostu zorientować się w terenie, potrafi być bardzo pomocny.
DMD2
DMD2 jest czymś więcej niż samą aplikacją nawigacyjną. To właściwie motocyklowy interfejs do jazdy ADV — mapa, tracki, dane z motocykla i obsługa dostosowana do dużego ekranu oraz rękawiczek.
Największą zaletą jest dla mnie to, że został zaprojektowany właśnie pod motocykl, a nie przeniesiony na motocykl z telefonu czy samochodu.
Dlaczego nie wybrałem jednej aplikacji?
Bo każda z nich robi coś trochę inaczej.
Kurviger może świetnie zaplanować ciekawą trasę asfaltową. Locus dobrze poradzi sobie z przygotowanymi trackami. OsmAnd może uratować sytuację offline, a DMD2 będzie głównym narzędziem podczas jazdy.
Dlatego zamiast szukać jednego programu idealnego do wszystkiego, wolę mieć kilka narzędzi i wiedzieć, kiedy użyć każdego z nich.
Teraz pozostaje najważniejsza część — sprawdzić cały zestaw w praktyce.
Gdy NOR7E trafi już na motocykl, przygotuję osobny materiał z montażu, konfiguracji i pierwszych testów w trasie. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, czy wybór był rzeczywiście dobry.
