Estonia
Dzień piąty – 5 lipca 2024, piątek
Jednego jestem pewien – chwile spędzone w gronie przyjaciół sprawiają, że wszystko jest łatwiejsze i przyjemniejsze. Niestety zawsze gdy jest przyjemnie czas pędzi jak szalony. Podobnie było i na tym wyjeździe. Ale po kolei bo na tym jednak nie koniec.
Zostało dotarcie na ostatni nocleg który znajdować się na Łotwie. Trasa oczywiście TET-em przeplatana z asfaltem.
Ponieważ zróżnicowanie dróg było bardzo podobne do poprzednich dni nie zwracałem uwagi na podłoże tylko cieszyłem oczy widokami które jutro mogły się już skończyć.
Jedyne co sprawiało problem to kurz. Ponieważ od dłuższego czasu nie padało niektóre szutrowe drogi pokrywała warstwa bardzo drobnego piasku o konsystencji zbliżonej do mąki. Po przejechaniu po czymś takim widoczność spadało do kilkunastu metrów i nie sposób było zachować bliskie odstępy, żeby na siebie nie powpadać. Jeżeli kolumna rozciągała się za bardzo traciliśmy łączność i istniało niebezpieczeństwo rozjechania się.
Co prawda każdy miał wgrany trak który doprowadziłby go na miejsce noclegu, ale jazda w grupie zawsze daje możliwość pomocy w razie problemów. Poza tym odłączenie się bez podania informacji daje sygnał, że ktoś jest w potrzebie.
Wracając Krzysiek zafundował mi wyzwanie. Powtórzył kawałek trasy, którą jechali zaczynając przygodę z Estonią. Ten odcinek był częścią toru krosowego. Prawie w całości piaszczysty czyli nawierzchnią sprawiającą mi najwięcej problemów.
Ten odcinek był dla mnie najtrudniejszym wyzwaniem tej wyprawy. Na całej długości piaszczysty z licznymi pagórkami jak Karpatka dosłodzony ostrymi zakrętami a do tego mnóstwo bakalii w postaci dziur, kolein i rozjazdów. Sama pychotka.
Kilka razy podnosiłem moto, bo jak już wspominałem piasek nie jest „jeszcze” moją mocną stroną. Niby waga motocykla się nie zmienia ale miałem wrażenie że jest coraz cięższy i za ostatnim razem aby przywołać motocykl do pionu potrzebowałem pomocy.
Przekuwając porażkę na sukces stwierdzam, iż zdobyte umiejętności podczas tego wyzwania będą procentować i to nawet to zdobyte podczas podnoszenia pojazdu.
To niestety była ostatnia atrakcja tego dnia. Po drodze jeszcze zakupy oraz szybki obiad.
Noc pod namiotem pod ciepłą kołderką szybko minęła. Ponieważ nikt nie mógł dospać ruszyliśmy do domu już o trzeciej nad ranem. Z piaskiem w oczach udałem się w drogę powrotną. Nie miałem żadnych przygód po drodze i spokojnie i bezpiecznie dotarłem do domu.

Świetna robota! Strona tętni pasją i wolnością – aż chce się wsiąść na motocykl i ruszyć w nieznane. Super opisy, piękne zdjęcia i konkretna oferta wypraw – widać, że to robione z sercem i doświadczeniem. Trzymam kciuki za dalszy rozwój projektu – i mam nadzieję, że wkrótce dołączę do jednej z wypraw!
Pozdrawiam i powodzenia na trasie!
Bardzo dziękuję za miłe słowa. W każdej chwili zapraszam obecnie przygotowuję wyjazd do Norwegii w terminie 21-30 sierpąnia szczegóły pod koniec miesiąca. A może jest miejsce gdzie chciałbyś pojechać. Pisz adres dostępny na stroni. Pozdrawiam Woytek